Sport

Grzegorz Kokociński lata świetności mam już za sobą. Zapowiada, że to jego ostatni sezon2 min czytania

Automatycznie zapisany szkic 5

Dla 38-letniego siatkarza Grzegorza Kokocińskiego to już dwudziesty sezon w karierze. SPS Chrobry Głogów odnosi sukcesy. Zawdzięcza to świetnym zawodnikom. A atakujący jest filarem drużyny. W Chrobrym nie ma drugiego z tak ogromnym doświadczeniem. Przecież w najwyższej klasie – Pluslidze – rozegrał setki pojedynków. Przygodę z siatkówką rozpoczynał w SPS-ie, którego jest wychowankiem. Już wtedy, jako młodzieniec, wyróżniał się na tle pozostałych kolegów. To zaowocowało transferem do KS AZS-u Częstochowa. Miał ledwie 18 lat.

– Nowa szkoła, nowi znajomi, życie bez rodziców – trzeba było się z tym wszystkim uporać – wspomina. Udało się. I później było mu dane sięgnąć po mistrzowskie medale. Spędził tam kilka lat. Na trybunach wypatrzył Adriannę, która była fanką ekipy spod Jasnej Góry. Często przychodziła na mecze. – A później została moją żoną! – śmieje się Kokociński. Z kolei z Czarnymi Radom awansował do Plusligi. – Do dziś pamiętam, jak całe miasto świętowało. Było to duże wydarzenie i fajnie, że mogłem pomóc w tym sukcesie – opowiada.

Swoich sił próbował również poza granicami. Grał we Francji, ale ze względów rodzinnych szybko wrócił do Polski. – Na świat przyszły dzieci. Rozłąka z rodziną była trudna – dodaje. Już wtedy pomału w głowie przewijała mu się myśl, by zakończyć karierę.

Pograł jeszcze w Kielcach i Bielsku-Białej. Kiedy był pewny swojej decyzji, dostał propozycję z Głogowa. – Nie chciał byś wrócić na stare śmieci? – usłyszał. Podjął decyzję, że może faktycznie lepiej będzie wrócić do miasta, z którego pochodzi. Spakował walizki i obrał kurs na Dolny Śląsk. Tutaj znalazł pracę. – I jestem szczęśliwy. Także na parkiecie, bo mamy fajny zespół z dużym potencjałem walki o najwyższe cele kontynuuje.

Mimo że nie narzeka na kontuzje, to po tym sezonie planuje pożegnać się z Chrobrym. Zdradza, że chciałbym poświęcić więcej czasu dzieciom – Wiktorowi (11 l.) oraz Zosi (4 l.). – Łączenie treningów z pracą, a co drugi weekend wyjazdy na mecze, to duże wyzwanie, by znaleźć czas dla dzieci. Czuję, że muszę nadrobić rodzinne zaległości – tłumaczy swoją decyzję.

Pod siatką to jego dwudziesty sezon, więc decyzja nie będzie łatwa. – Czuję się spełnionym sportowcem. Lata świetności mam już za sobą – kończy środkowy, który w przyszłości nie wyklucza powrotu do siatkówki w nowej roli. W roli trenera.

Zobacz inne

Więcej w Sport