Extra

Absurd na głogowskim dworcu trwa. Po bilet na pociąg… trzeba pojechać do innego miasta3 min czytania

Absurd na głogowskim dworcu trwa. Po bilet na pociąg... trzeba pojechać do innego miasta

Miał zawitać do nas wielki świat. Europa – w postaci pociągów do Wiednia, Berlina i Budapesztu. Owszem, te pociągi przez Głogów przejeżdżają, i nawet się zatrzymują, ale… biletów nie można kupić.

Radosną wiadomością jest nowy rozkład jazdy PKP, który wszedł w życie 9 grudnia 2018 roku. Przez Głogów przejeżdża teraz pociąg relacji Wiedeń – Budapeszt – Berlin. Z Wiednia i Budapesztu codziennie zajeżdża do nas na stację o 6.22 i odjeżdża do Berlina o 6.23. Natomiast z powrotem z Berlina przyjeżdża o 21.31. Do Wiednia i Budapesztu odjeżdża o 21.32. Problem tylko w tym, że na dworcu w Głogowie nie można na te pociągi kupić biletu. Przy kasie wisi kartka z informacją, że kasa nie prowadzi sprzedaży biletów komunikacji międzynarodowej i podany jest numer telefonu do PKP Intercity.

– To jest ajencja, kasę prowadzi prywatna firma, która nie ma podpisanej umowy na sprzedaż biletów na pociągi Intercity – tłumaczy pani siedząca w okienku kasy. Co to za firma? Kto jest właścicielem? – Nie wiem, jakaś pani. Ja tu tylko pracuję – wyjaśnia, ale podpowiada, że najbliższe kasy IC są w… Lesznie, Zielonej Górze lub Wrocławiu. Właśnie tam trzeba się udać, aby kupić bilet na pociąg do Wiednia, Berlina czy Budapesztu… No, są podobno tacy, którzy liczą na to, że uda im się kupić bilet w pociągu. – Nie ma chyba aż takiego obłożenia i można trafić, że się bilet kupi – pociesza kasjerka.

Bo przez internet także się nie da. Nie ma takiej opcji. Na stronie, gdzie można zamawiać bilety przez internet, taka trasa w ogóle się nie pojawia. Dzwonimy więc pod podany numer, żeby zapytać, co zrobić, aby bilet kupić. A tam odzywa się miły głos, że dodzwoniliśmy się na informację PKP Intercity i że zapłacimy 1 zł 29 gr za minutę rozmowy. Zaraz potem słyszymy, że rozmowy są nagrywane i że trzeba przycisnąć któryś z guzików w telefonie, w zależności od tego, jaką sprawę chcemy załatwić. Pani zajmująca się sprzedażą biletów nam nie pomaga. Przełącza nas na połączenia międzynarodowe. – Proszę zostać na linii – informuje. Zostajemy. Czekamy i czekamy. W końcu odzywa się kolejna pani… – Wygląda na to, że w Głogowie nie ma kasy międzynarodowej – odkrywa Amerykę.

Tak, informujemy ją, że właśnie tak jest. Pani się zastanawia , co zrobić, ale prosi, aby poczekać, sprawdzi zajętość miejsc – czyli czy można po prostu wsiąść do pociągu i kupić w nim bilet. Czekamy i czekamy. Minuty mijają. – Dziękuję za cierpliwość – pani w końcu wraca, ale nie ma nic optymistycznego do zakomunikowania. Radzi jednak jechać po bilet do dużego miasta, można go kupić już na 60 dni przed terminem podróży. Bo wsiadanie do pociągu bez biletu może być ryzykiem, choć szanse są… – Najprawdopodobniej jakieś miejsca siedzące będą wolne, jednak z miejscem w wagonie sypialnym może być problem w dniu przejazdu – informuje.

Dodaje, że pociąg do Wiednia, który odjeżdża z Głogowa codziennie o 21.32 bilet kosztuje 213 zł z miejscówką do siedzenia. Przejazd w kuszetce 6-osobowej kosztuje 300 zł, a 4 – osobowej 343 zł. Są także wagony sypialne, w których miejsce kosztuje od 387 zł do 779 zł za miejsce w jednoosobowym wagonie sypialnym. Wagony są bardzo nowoczesne, wygodne, austriackich linii. Pani jest miła, ale cała rozmowa trwa 12 minut, czyli wyszło ponad 15 zł.

Zobacz inne

Więcej w Extra